Kinomania

Ostatnie wpisy

Archiwa


Domy jednorodzinne hale stalowe auto części seat
Znalazłeś się w serwisie poświęconym historii kina lat 90 ...
Fajne obrazki i animacje monitoring sklepu


Czy jednak rzeczywiście o oto walczyliście?

Oto sens książki „Barwy kampanii”, którą napisał Joe Klein. Książka została opublikowana pod pseudonimem, bowiem wnioski, jakie Klein wyciągnął z kampanii prezydenckiej 1992 roku, zdawały się zbyt szokujące, by można było je ogłosić pod swoim nazwiskiem bez obawy o reputację doświadczonego publicysty politycznego. Historia jednak przyznała rację autorowi - nie bez udziału głównego lokatora Białego Domu, którego drogę opisał. Ale przenikliwość Kleina sięga głębiej. Łatwo pod Jacka i Susan Stantonów podstawić Billa i Hillary Clintonów, łatwo też poszukać personalnego klucza do określenia postaci z kręgu głównych bohaterów. Tyle że jest to trop nader zwodniczy, ograniczający wartość spostrzeżeń do bieżącej aktualności. Tymczasem i książka, i film - aczkolwiek na owej aktualności bazują - opisują mechanizmy kluczowe dla amerykańskiego społeczeństwa.

Mitem amerykańskiej demokracji jest twierdzenie, że każdy obywatel Stanów Zjednoczonych w drodze wyborów może zostać prezydentem jednego z najzasobniejszych krajów świata, więcej ¬może rządzić całym światem. W istocie przywilej urzędu prezydenta był przez pokolenia przypisany do jednej tylko grupy społecznej - klasy zawodowych polityków o z góry ustalonym stażu i pozycji. W końcu człowiek, który miał zasiąść w Gabinecie Owalnym, postrzegany był, i jest nadal, jako ojciec narodu - mąż surowych zasad, choć wyrozumiały, powściągliwy i zdecydowany, umiejący szybko ogarnąć problem i wskazać sposób jego rozwiązania, sposób, który uwzględniać będzie interesy ogółu wieloetnicznego społeczeństwa.

Przyznać trzeba, że jest to dość idealistyczna wizja. Stanowi jednak wzorzec, do którego musieli równać politycy ubiegający się o urząd prezydencki - także dlatego, że choć społeczeństwo zmieniało się, oczekiwania wobec najwyższego urzędu pozostawały takie same. Zdawało się, że nie mogło być mowy o jakimkolwiek relatywizmie moralnym, o jakichkolwiek odstępstwach od norm społecznych czy obyczajowych. Ojciec pozostawał ojcem - oddalonym wprawdzie od swoich dzieci wyborców, ale zawsze gotowym służyć swym autorytetem. Nadużycie zaufania wyborców, o czym boleśnie przekonał się choćby Richard Nixon, kosztowało polityczną karierę. To wystarczyło za gwarancję, że w Gabinecie Owalnym zasiądzie właściwy człowiek.

Strony

 

wrzesień 2010
P W Ś C P S N
« stycznia    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Meta


Strona będzie stale aktualizowana tak byś mógł tutaj znaleźć informacje których szukasz